Powiat Czarnkowsko-Trzcianecki

Poradnik konsumenta – samochód z wadą fabryczną.

Czy konsument zawsze zostaje z problemem?

 Samochód miał być sprawny. Umowa została podpisana, kluczyki przekazane, a kierowca ruszył w drogę. Co jednak zrobić, gdy po kilku miesiącach użytkowania dochodzi do poważnej awarii silnika? Czy skoro samochód był używany przez konsumenta, to automatycznie on ponosi odpowiedzialność za każdą usterkę? A co, jeśli producent sam przyznaje, że dany element pojazdu może mieć wadę fabryczną? I wreszcie, czy zapis umowy dotyczący obowiązkowych przeglądów oznacza, że konsument odpowiada również za skutki wady, której nie mógł przewidzieć? Takie pytania pojawiły się w sprawie konsumentki, która zwróciła się o pomoc do Powiatowego Rzecznika Konsumentów.

Sprawa dotyczyła długoterminowego wynajmu samochodu osobowego z 2019 roku. Umowa została zawarta w sierpniu 2025 roku na okres 60 miesięcy. Miesięczny czynsz wynosił 1 853 zł brutto. Samochód był wcześniej objęty leasingiem przedsiębiorcy, który następnie wynajął go konsumentce.

Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało jak typowa umowa najmu samochodu. W umowie znalazły się jednak zapisy dotyczące stanu technicznego pojazdu oraz obowiązków użytkownika związanych z jego utrzymaniem.

Wynajmujący oświadczył, że samochód jest w pełni sprawny, natomiast najemca oświadczył, że znany jest mu stan techniczny pojazdu, do którego nie zgłasza zastrzeżeń i który w pełni akceptuje. Umowa przewidywała również, że najemca ma wykonywać na własny koszt bieżące naprawy oraz wszelkie przeglądy okresowe, wyłącznie w autoryzowanych serwisach i zgodnie z wytycznymi producenta.

Początkowo mogłoby się wydawać, że sprawa jest prosta. Samochód się zepsuł, więc trzeba sprawdzić, kto powinien zapłacić za naprawę. Problem polegał jednak na tym, że awaria dotyczyła silnika 1.5 BlueHDi, a przyczyną uszkodzenia było zerwanie łańcucha rozrządu. Co szczególnie istotne, producent rozpoznał problem związany z tym elementem jako wadę fabryczną i samochód został objęty bezpłatną akcją serwisową. Pojawiło się więc zasadnicze pytanie: skoro problem miał charakter fabryczny, to czy można odpowiedzialnością za jego wystąpienie obciążyć konsumentkę tylko dlatego, że korzystała z samochodu?

Początkowo stanowisko wynajmującego było dla konsumentki niekorzystne. Wskazywano między innymi na postanowienia umowy dotyczące stanu technicznego samochodu oraz obowiązku wykonywania przeglądów. Przedsiębiorca argumentował, że konsumentka zaakceptowała stan techniczny pojazdu, a obowiązek wykonywania przeglądów w autoryzowanym serwisie oznaczał również konieczność właściwego dokumentowania wykonywanych czynności serwisowych.

Tutaj pojawił się ważny element całej sprawy. Nie wystarczy przeczytać umowę pobieżnie i stwierdzić: „jest zapis o odpowiedzialności najemcy, więc sprawa jest przegrana”. Trzeba dokładnie sprawdzić, co właściwie zostało w umowie zapisane.

W tym przypadku umowa nie stanowiła, że najemca zna wszystkie możliwe, również ukryte, wady samochodu. Wynajmujący sam oświadczył, że pojazd jest w pełni sprawny. Z kolei konsumentka oświadczyła, że znany jest jej jego stan techniczny i nie zgłasza do niego zastrzeżeń. To nie jest to samo, co oświadczenie, że konsument zna i akceptuje każdą możliwą wadę samochodu, również taką, której w chwili zawarcia umowy nie można było stwierdzić.

Podobnie należało dokładnie przeanalizować zapis dotyczący przeglądów i napraw. Umowa nakładała na najemcę obowiązek wykonywania bieżących napraw oraz wszelkich przeglądów okresowych w autoryzowanych serwisach i zgodnie z zaleceniami producenta. Nie oznaczało to jednak automatycznie, że na konsumentkę przerzucono odpowiedzialność za każdą awarię samochodu, niezależnie od jej przyczyny.

To rozróżnienie miało w tej sprawie duże znaczenie. Czym innym jest bowiem obowiązek wykonywania okresowych czynności serwisowych, a czym innym odpowiedzialność za poważną awarię wynikającą z wady fabrycznej. Sam fakt, że samochód był używany przez konsumenta, nie przesądza jeszcze o tym, że każda awaria jest wynikiem jego zaniedbania. Konsumentka od początku pozostawała w kontakcie z Powiatowym Rzecznikiem Konsumentów. Co ważne, nie ograniczyło się to wyłącznie do złożenia formalnego wniosku i oczekiwania na pismo Rzecznika.

Konsumentka samodzielnie prowadziła również rozmowy z producentem i serwisem. Rzecznik na bieżąco wskazywał jej jednak, na jakie informacje zwracać uwagę, o jakie dokumenty pytać oraz jak przedstawiać problem, aby nie zgubić najważniejszego elementu sprawy, rzeczywistej przyczyny awarii.

To właśnie jest jedna z istotnych funkcji pomocy rzecznika konsumentów. Nie zawsze pierwszym krokiem musi być formalna interwencja. Czasami równie ważne jest właściwe pokierowanie konsumentem, aby ten sam potrafił skutecznie rozmawiać z przedsiębiorcą, serwisem czy producentem.

W tej sprawie ostatecznie konieczna okazała się jednak formalna interwencja Powiatowego Rzecznika Konsumentów. Rzecznik zwrócił się do przedsiębiorcy, odnosząc się między innymi do przedstawionej przez niego interpretacji postanowień umowy oraz do odpowiedzialności za awarię samochodu.

Wskazano, że ogólne oświadczenie konsumenta dotyczące znajomości stanu technicznego pojazdu nie może być automatycznie utożsamiane ze świadomością istnienia ukrytej wady fabrycznej. Zwrócono również uwagę, że obowiązek wykonywania określonych czynności serwisowych nie oznacza sam przez się przejęcia przez konsumenta odpowiedzialności za każdą awarię pojazdu. W sprawie istotne pozostawało przede wszystkim ustalenie rzeczywistej przyczyny uszkodzenia oraz związku pomiędzy ewentualnym zaniedbaniem obowiązków serwisowych a powstałą awarią.

Interwencja Rzecznika nie polegała oczywiście na wydaniu przedsiębiorcy nakazu naprawy samochodu. Powiatowy Rzecznik Konsumentów nie jest sądem ani organem, który może przedsiębiorcy nakazać określone zachowanie. Jego rolą jest przede wszystkim podejmowanie działań na rzecz ochrony konsumenta, przedstawienie przedsiębiorcy argumentów i próba doprowadzenia do polubownego rozwiązania sporu.

I właśnie takie rozwiązanie udało się osiągnąć. Samochód został ostatecznie naprawiony bezpłatnie przez autoryzowany serwis. Konsumentka poinformowała Rzecznika, że samochód został naprawiony, działa prawidłowo i jest z tego rozwiązania zadowolona. Podziękowała również za udzieloną pomoc.

Sprawa zakończyła się więc bez konieczności kierowania jej na drogę sądową. Nie było potrzeby prowadzenia wieloletniego sporu, ponoszenia kosztów procesu i oczekiwania na rozstrzygnięcie sądu. Zamiast tego udało się doprowadzić do praktycznego rozwiązania problemu. Warto zwrócić uwagę jeszcze na jeden szczegół. Przedsiębiorca w późniejszej odpowiedzi, przygotowanej przez reprezentującą go kancelarię, przedstawił własne stanowisko dotyczące obowiązków serwisowych konsumentki i zaproponował polubowne zakończenie umowy. Ostatecznie jednak propozycja ta nie była już konieczna, ponieważ samochód został wcześniej bezpłatnie naprawiony w autoryzowanym serwisie, a konsumentka nie zgłaszała dalszych zastrzeżeń.

To pokazuje, że sprawa konsumencka nie zawsze kończy się „wygraną” rozumianą jako formalne przyznanie racji jednej ze stron. Czasami najważniejsze jest coś znacznie prostszego, konsument odzyskuje sprawny samochód, przedsiębiorca unika dalszego sporu, a obie strony mogą zakończyć sprawę bez postępowania sądowego.

Historia ta pokazuje również, dlaczego warto skorzystać z pomocy Powiatowego Rzecznika Konsumentów możliwie wcześnie. Nie zawsze trzeba czekać do momentu, kiedy przedsiębiorca definitywnie odmówi uznania roszczenia. W wielu sprawach pierwsza rozmowa z Rzecznikiem może pomóc uporządkować sytuację, wskazać właściwy kierunek działania i uchronić konsumenta przed pochopnym zaakceptowaniem argumentów przedsiębiorcy.

Warto zachować umowę, korespondencję, faktury, potwierdzenia wykonania usług, dokumentację serwisową i inne dowody związane ze sprawą. W przypadku samochodu szczególne znaczenie mogą mieć informacje dotyczące historii serwisowej, zaleceń producenta, przeprowadzonych przeglądów oraz przyczyny konkretnej awarii. Im lepiej udokumentowana jest sprawa, tym łatwiej ocenić, gdzie rzeczywiście leży problem.

Warto pytać, warto czytać umowę i warto znać swoje prawa. A przede wszystkim, warto odpowiednio wcześnie skonsultować sprawę z Powiatowym Rzecznikiem Konsumentów. Czasami wystarczy dobra porada. Czasami potrzebne jest pismo. Innym razem konieczna będzie formalna interwencja.

W opisanej sprawie potrzebne były wszystkie te elementy, najpierw rozmowa i wskazówki, następnie samodzielne działania konsumentki, a w odpowiednim momencie formalna interwencja Rzecznika. Ostatecznie przyniosła ona rezultat, na którym konsumentce zależało najbardziej, samochód został bezpłatnie naprawiony i sprawa zakończyła się polubownie. Bo w ochronie konsumenta nie zawsze chodzi o to, żeby mieć ostatnie słowo. Najlepiej, kiedy ostatnim słowem jest po prostu: „sprawa została załatwiona”.

 

Miłosz Niedźwiecki - Powiatowy Rzecznik Konsumentów

powrót do kategorii
Poprzedni Następny

Pozostałe
aktualności