Gra, o którą trzeba było zawalczyć
Poradnik konsumenta - Gra, na którą trzeba było zawalczyć
Klikasz „kup teraz” przy produkcie, który dopiero ma mieć swoją premierę. To właśnie urok przedsprzedaży, zamawiamy wcześniej, płacimy i czekamy na dzień, w którym jako jedni z pierwszych otrzymamy upragniony produkt. Tak było w tej sprawie. Konsument złożył zamówienie przedpremierowe, zapłacił i… zamiast ekscytacji pojawiło się oczekiwanie, które trwało zdecydowanie zbyt długo.
Konsument 26 lutego 2026 r. złożył zamówienie w przedsprzedaży na grę Resident Evil Requiem Edycja Deluxe na PS5. Cena została opłacona od razu. Wszystko przebiegało zgodnie z oczekiwaniami, potwierdzenie zamówienia, informacja o przyjęciu płatności oraz zapowiedź premiery na dzień 27 lutego 2026 r. Naturalnym było więc przekonanie, że w krótkim czasie po premierze gra trafi do jego rąk.
Warto jednak podkreślić, że dla konsumenta nie była to zwykła transakcja. Zależało mu na fizycznym egzemplarzu gry m.in. pudełku, płycie, całej tej „materialnej” formie, która dla wielu graczy ma szczególną wartość. Oczywiście mógł skorzystać z wersji cyfrowej i mieć dostęp do gry niemal od ręki, jednak nie o to chodziło. Właśnie ten element kolekcjonerski, namacalny, stanowił istotę zakupu i powód, dla którego nie chciał rezygnować z zamówienia.
Rzeczywistość okazała się jednak inna. Mijały kolejne dni, a zamówienie nie było realizowane. Konsument podejmował próby kontaktu ze sprzedawcą, jednak zamiast konkretnych informacji otrzymywał ogólne komunikaty, a nawet sugestię anulowania zamówienia. Nie zdecydował się na taki krok. W dniu 17 marca 2026 r. złożył reklamację, która została przyjęta, lecz pozostała bez odpowiedzi. Jednocześnie produkt zaczął znikać z oferty sklepu, pojawiała się informacja o jego niedostępności, co dodatkowo potęgowało niepewność sytuacji. Ostatecznie, wobec braku reakcji przedsiębiorcy, konsument skierował sprawę do rzecznika konsumentów, oczekując podjęcia interwencji.
Analiza sprawy prowadziła do jednoznacznych wniosków. Konsument nie tylko złożył zamówienie, ale także dokonał zapłaty, która została przyjęta przez sprzedawcę. W takich okolicznościach należało uznać, że doszło do zawarcia umowy sprzedaży. Sprzedawca, mimo przyjęcia środków pieniężnych i potwierdzenia zamówienia, nie wydał towaru w rozsądnym terminie, a także nie wskazał konkretnej daty realizacji. Dodatkowo nie udzielił odpowiedzi na reklamację w ustawowym terminie, co w świetle przepisów oznacza jej uznanie. Całokształt okoliczności wskazywał więc na niewykonanie zobowiązania przez przedsiębiorcę, przy jednoczesnym przerzucaniu ciężaru organizacyjnego na konsumenta.
W tej sprawie najważniejsza okazała się postawa samego konsumenta. Pan Łukasz nie uległ sugestiom anulowania zamówienia i nie zrezygnował z dochodzenia swoich praw mimo braku informacji i przeciągającej się realizacji. Podejmował kolejne kroki, próbując wyjaśnić sytuację, a następnie zdecydował się na złożenie reklamacji. Gdy i to nie przyniosło rezultatu, skierował sprawę do rzecznika konsumentów. Ta konsekwencja i determinacja miały kluczowe znaczenie, ponieważ pokazały, że konsument nie godzi się na bierność przedsiębiorcy i oczekuje wykonania umowy zgodnie z jej treścią.
Zanim jednak rzecznik zdążył podjąć formalną interwencję, nastąpił przełom. W dniu 8 kwietnia 2026 r. konsument otrzymał zamówioną grę. Ostatecznie więc sprawa zakończyła się zgodnie z jego oczekiwaniem, choć po znacznym opóźnieniu i po wcześniejszych trudnościach.
Historia ta stanowi ważną lekcję dla innych konsumentów. Pokazuje, że przedsprzedaż nie jest sytuacją wyjątkową wyłączoną spod ogólnych zasad prawa, lecz normalną umową, która powinna być wykonana przez przedsiębiorcę. Uczy również, że brak reakcji sprzedawcy nie oznacza braku możliwości działania, a konsument ma do dyspozycji konkretne narzędzia, takie jak reklamacja czy pomoc rzecznika. Przede wszystkim jednak przypomina, że wytrwałość i świadomość swoich praw mogą realnie wpłynąć na przebieg sprawy.
Podsumowując, nie była to jedynie sprawa o grę komputerową, lecz przykład sytuacji, w której konsument, dzięki swojej postawie, doprowadził do wykonania umowy. To dowód na to, że nawet w relacji z dużym przedsiębiorcą warto być konsekwentnym i nie rezygnować z dochodzenia swoich praw. Bo czasem nie chodzi tylko o sam produkt, ale o to, by otrzymać dokładnie to, na co się umówiliśmy.
Miłosz Niedźwiecki
Powiatowy Rzecznik Konsumentów


