Pasja i pamięć – Memoriał Szachowy w Trzciance
W Trzciance już po raz piętnasty odbył się największy jednodniowy turniej szachowy w Polsce – Międzynarodowy Memoriał Szachowy Ferdynanda Dziedzica, od wielu lat wspierany przez Powiat Czarnkowsko-Trzcianecki. Patron Turnieju (1934-2010), był szachistą z I kategorią, sędzią klasy I i wychowawcą wielu pokoleń szachistów w Trzciance. Pracował jako instruktor w Młodzieżowym Domu Kultury, a także jako organizator turniejów. Za pracę zawodową i społeczną został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi, Medalem Komisji Edukacji Narodowej, Odznaką Honorową "Zasłużony dla Województwa Pilskiego i Poznańskiego". Dzisiaj o swojej pasji, organizacji Memoriału oraz emocjach temu towarzyszących opowiada dyrektor wszystkich edycji – Maciej Cybulski.
Za nami piętnasty Międzynarodowy Memoriał Ferdynanda Dziedzica. Czy nadal pamiętasz przygotowania i emocje które towarzyszyły Ci przy organizacji pierwszej edycji?
Oczywiście. Pamiętam to doskonale, miałem wtedy 18 lat. Decyzję o organizacji Memoriału poprzedziło kilka mniejszych turniejów, które zorganizowałem w Trzciance dzięki przychylności lokalnych władz, i z których byłem bardzo zadowolony.
Ale pierwszy Memoriał to było coś zupełnie innego. Spotkałem się z niesamowitą życzliwością osób, które znały pana Ferdynanda. Co bardzo ważne, od samego początku mogliśmy liczyć na wsparcie rodziny Patrona, w szczególności jego syna. Wszyscy chcieli pomóc – finansowo, logistycznie, rzeczowo. Pamiętam nawet wsparcie nauczycieli, którzy pozwalali mi wychodzić z lekcji, żeby odbierać telefony.
Muszę tu od razu podkreślić, że nic by się nie udało bez gigantycznego wsparcia mojej rodziny i najbliższych przyjaciół. To było fundamentalne. Jako 18-latek byłem odpowiedzialny za sprawy organizacyjne, a moi rodzice pomagali w przygotowaniach i gościli w naszym domu ważnych gości Memoriału, jak sędziów czy prezesa związku szachowego. Brat, który ma drukarnię, przygotowywał wszystkie niezbędne materiały. Do tego dochodziło ogromne docenienie i wsparcie ze strony przyjaciół.
To była wspaniała, zespołowa praca, by godnie uczcić pamięć człowieka, który zaraził pasją do szachów tak wiele osób.
Efekt przerósł nasze najśmielsze oczekiwania – już za pierwszym razem, 6 marca 2011 r., zorganizowaliśmy w Trzciance największy jednodniowy turniej szachowy w Polsce. Zgromadziliśmy aż 161 zawodników z 5 krajów, w tym 11 arcymistrzów. To był niesamowity start, który wyznaczył kierunek na kolejne lata.
Jak zaczęła się Twoja przygoda z szachami? Czy pamiętasz moment, w którym poczułeś, że ta gra jest Twoją pasją?
Szachami zainteresował mnie mój tata. Bardzo mnie wspierał w tej pasji – pamiętam, jak potrafił jeździć i szukać dla mnie książki szachowej po księgarniach w całej Polsce. Gdy zacząłem go w końcu ogrywać, to sam zawitałem do Młodzieżowego Domu Kultury w Trzciance, gdzie zajęcia i turnieje prowadził właśnie pan Ferdynand.
Od razu spodobała mi się nie tylko sama gra, ale też atmosfera i ludzie, których łączyła wspólna pasja. Lubiłem grać, wyjeżdżać na turnieje i oczywiście wygrywać.
Jednocześnie, jako nastolatek, miałem też zacięcie do komputerów. To pewnie sprawiło, że szybko zainteresowałem się sędziowaniem i techniczną stroną organizacji. Gdy skończyłem 18 lat i wszedłem w wiek seniorski, podjąłem świadomą decyzję. Uznałem, że większe sukcesy mogę odnosić jako sędzia i organizator niż jako zawodnik. Dość szybko się na to przestawiłem i w efekcie zostałem najmłodszym na świecie sędzią międzynarodowym FIDE (Fédération Internationale des Échecs – Międzynarodowa Federacja Szachowa – przyp. red.) Później pasja naturalnie przerodziła się w pracę i tak jest do dzisiaj.
Jak wspominasz patrona Memoriału? Jakie znaczenie odegrał na Twojej życiowej ścieżce?
Pan Ferdynand miał fantastyczne podejście do młodych ludzi. Na zajęciach zawsze panowała pozytywna atmosfera, po prostu nie dało się go nie lubić. Miał do mnie zaufanie – pozwalał mi grać ze starszymi, ale też, co okazało się kluczowe, dawał mi obsługiwać komputer. A to właśnie od programu do parowania zawodników i przeprowadzania turniejów zaczęła się moja fascynacja sędziowaniem. Można śmiało powiedzieć, że gdyby nie on i to zaufanie, którym mnie obdarzył, pewnie nie robiłbym dzisiaj tego, co robię.
W jaki sposób staracie się przyciągać młodych zawodników i popularyzować szachy wśród dzieci i młodzieży?
Działamy na kilku płaszczyznach. Jako Stowarzyszenie im. Ferdynanda Dziedzica prowadzimy regularną naukę gry w szachy w Wielkopolsce. Organizowaliśmy też w Trzciance turniej dla szkół i przedszkoli z terenu gminy, który potrafił zgromadzić około 80 młodych uczestników.
Jeśli chodzi bezpośrednio o sam Memoriał, to jednym z naszych głównych celów jest właśnie popularyzacja królewskiej gry wśród dzieci i młodzieży. Najważniejszą zachętą są więc stworzone dla nich klasyfikacje i nagrody. W Trzciance nagrody zdobywają nie tylko najlepsi szachiści, ale również zwycięzcy klasyfikacji wiekowych i rankingowych.
Co według Ciebie najbardziej przyciąga ludzi do szachów – rywalizacja, logika, a może społeczny wymiar tej gry?
Myślę, że magia szachów polega na tym, że każdy z tych elementów odgrywa rolę, ale w różnych proporcjach dla różnych osób. Dla jednych kluczowa jest rywalizacja – czysty sport, chęć pokonania przeciwnika w intelektualnym starciu jeden na jednego. Dla innych to logika i piękno samej gry, rozwiązywanie problemów, układanie strategii, doskonalenie się. Ale nie można zapominać o wymiarze społecznym, który jest równie ważny. Turnieje takie jak nasz Memoriał to spotkania. Ludzie przyjeżdżają, by pobyć razem, porozmawiać, poczuć atmosferę wielkiego święta szachowego. Szachy wspaniale łączą pokolenia – przy jednej szachownicy siada dziadek i wnuczek. To jest ich uniwersalna siła. Pamiętam, jak w jednym pojedynku Memoriału stanęli ze sobą najstarszy z najmłodszym uczestnikiem turnieju, w którym różnica wieku wyniosła aż 80 lat.
Czy uczestnicy, zwłaszcza młodsi, wiedzą, kim był patron turnieju? Jak staracie się im o tym przypominać?
Staramy się o to dbać. Informacje o panu Ferdynandzie są we wszystkich komunikatach, regulaminach, a jego postać przypominamy podczas ceremonii otwarcia.
Ale dla mnie najpiękniejszym sposobem na przypominanie o nim jest sama frekwencja i to, kto bierze udział w turnieju. W Memoriale grają jego byli wychowankowie, jego przyjaciele, a także jego wnuk. To jest najwspanialszy, żywy pomnik jego pamięci i dowód na to, jak wielu ludzi zaraził tą pasją.
Oczywiście zdarza się urocza sytuacja, gdy najmłodsi uczestnicy podchodzą do jego zdjęcia i pytają nas z ciekawością: "Czy ten Pan był mistrzem świata?". Z uśmiechem odpowiadamy, że chociaż nie należał do czołówki, to dla nas i dla pokoleń szachistów, których wychował w Trzciance, w pewnym sensie właśnie takim mistrzem był.
W 2020 roku Netflix wyemitował serial Gambit Królowej. Czy sukces serialu wiązał się z większym zainteresowaniem szachami?
Zdecydowanie tak. Pełniłem wtedy funkcję wiceprezesa Polskiego Związku Szachowego i obserwowaliśmy prawdziwy boom. Ten serial był globalnym fenomenem. W Polsce nałożyły się na to jeszcze dwa inne, potężne czynniki. Po pierwsze, spektakularne sukcesy naszego najlepszego szachisty, Jana-Krzysztofa Dudy, który m.in. przerwał historyczną passę mistrza świata Magnusa Carlsena. Po drugie – pandemia. Szachy okazały się jednym z niewielu sportów, które można było uprawiać na najwyższym światowym poziomie bez wychodzenia z domu, przez internet. Te trzy elementy: serial, sukcesy Polaka i lockdown, wywołały lawinowy wzrost zainteresowania.
Czy masz jakieś marzenia i plany dotyczące przyszłych edycji Turnieju? Jak widzisz jego przyszłość?
Oczywiście, ambicji nam nie brakuje. Moim wielkim marzeniem jest, aby do Trzcianki znów zawitały Mistrzostwa Polski w Szachach Szybkich. W 25-letniej historii tych mistrzostw gościliśmy je w Trzciance aż czterokrotnie i bardzo chciałbym do tej tradycji wrócić.
Po drugie, marzy mi się utrzymanie i dalsze budowanie tej niesamowitej, międzynarodowej rangi. W poprzednich edycjach Trzcianka gościła już łącznie ponad 1000 zawodników z 16 krajów, w tym z tak odległych jak USA, Peru, Chile czy Meksyk. Gościliśmy u nas takie sławy jak mistrz świata FIDE Rustam Kasimdjanov czy jeden z najbardziej rozpoznawalnych szachistów globu, Alexei Shirov. Chciałbym, aby arcymistrzowie tego formatu regularnie wpisywali nasz Memoriał do swojego kalendarza. Jednak żadne z tych marzeń nie będzie możliwe do realizacji bez fundamentu, którym jest współpraca. I to jest mój trzeci, równie ważny cel. Przede wszystkim opieramy się na fantastycznej współpracy z naszymi partnerami samorządowymi. Naszym głównym i największym partnerem finansowym od lat jest Miasto i Gmina Trzcianka. Najlepszym dowodem na to, jak blisko miasto jest z naszym Memoriałem, jest fakt, że w turnieju regularnie bierze udział również sam burmistrz. Jednocześnie równie mocno cenię sobie wieloletnią, stabilną współpracę i wsparcie finansowe, jakie otrzymujemy od Powiatu Czarnkowsko-Trzcianeckiego oraz Samorządu Województwa Wielkopolskiego.
Ale wsparcie finansowe to jedno, a wsparcie logistyczne to drugie. I tu chciałbym szczególnie podkreślić naszą współpracę z Liceum Ogólnokształcącym w Trzciance. To jest absolutnie kluczowy element. Od lat możemy liczyć na ogromną pomoc ze strony dyrekcji oraz pana Janusza Białynickiego-Birulo, który osobiście koordynuje nieocenioną pracę uczniów przy ustawianiu całej sali gry. Bez ich corocznego zaangażowania organizacja turnieju na taką skalę byłaby nieporównywalnie trudniejsza.
Do tego dochodzą m.in. pracownicy Hali Sportowo-Widowiskowej, prezesi Polskiego i Wielkopolskiego Związku Szachowego oraz cała ekipa sędziowska. To jest nasza wielka, zgrana orkiestra i chcę, żeby grała dalej.
Kiedy patrzysz na Memoriał z perspektywy czasu – co daje Ci największą satysfakcję?
Gdy zapraszaliśmy szachistów z całej Polski na pierwsze edycje Memoriału, w odpowiedzi słyszeliśmy przede wszystkim pytanie: „Gdzie jest Trzcianka?” Teraz, po piętnastu latach, czołowi zawodnicy sami do nas podchodzą i zadają jedno pytanie. Tylko zaimek „gdzie” zamienili na „kiedy”.
Co chciałbyś przekazać młodym ludziom, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z szachami?
Chciałbym im przekazać coś, co moim i moich kolegów rodzicom często mówił sam pan Ferdynand Dziedzic: "Jeśli wasze dziecko będzie grało w szachy, to na pewno dostanie się na wymarzone studia".
To jest sedno. Szachy to wspaniałe połączenie przyjemnego z pożytecznym. Uczą logiki, przewidywania, koncentracji, radzenia sobie z porażką. Moja rada dla młodych jest taka: skupcie się na tej przyjemnej części – na radości z gry, na rywalizacji, na przyjaźniach. A ta pożyteczna część, czyli rozwój intelektualny i umiejętności, które przydadzą się w życiu, przyjdzie sama, niejako przy okazji.
Dziękuję za rozmowę.
Maciej Cybulski - organizator turniejów, szkoleń i innych wydarzeń szachowych, sędzia i działacz. Prezes Stowarzyszenia Miłośników Gier i Rozrywek Umysłowych im. Ferdynanda Dziedzica, sędzia szachowy klasy międzynarodowej, współtwórca aplikacji do sędziowania i organizacji turniejów – ChessManager, od 2012 r. wiceprezes Wielkopolskiego Związku Szachowego, w latach 2018-2021 wiceprezes Polskiego Związku Szachowego, w latach 2018-2022 Przewodniczący Komisji Systemów Kojarzeń i Programów Międzynarodowej Federacji Szachowej (FIDE).
Marta Burakowska - Starostwo Powiatowe w Czarnkowie

